BeautyZabiegi w gabinecie

Rozszerzone naczynka i pajączki? Jesień to najlepszy czas na kurację

2035 wyświetlenia

Rozszerzone naczynka i pajączki? Przeczytajcie jak sobie z nimi radzę.

Moja skóra jest płytko unaczyniona, a co za tym idzie skłonna do zaczerwienień i pękających naczynek. Problem nie jest drastyczny, ale od lat borykam się z podskórnymi pajączkami (teleangiektazja) w okolicach płatków nosa i ze sporą reaktywnością skóry na policzkach. Na szczęście nie mam wielu takich zmian na nogach, ale od czasu do czasu pojawiają się nowe. Marne to pocieszenie, ale nie jestem osamotniona, rozszerzone naczynka to zjawisko dość powszechne wśród kobiet.

Rozszerzonych naczynek nie da się „wyleczyć” raz na zawsze, ale można je opanować. Próbowałam wielu metod, ostatecznie wypracowałam skuteczny plan działania. Odpowiednio dobrane suplementy, kosmetyki i zabiegi znacznie zredukowały problem. Przykro mi, ale nie mam dobrych wiadomości: nie znalazłam cudownych preparatów, pod których wpływem naczynka znikają i tabletek, które załatwiają sprawę raz na zawsze. Rozszerzone naczynka to wróg, z którym trzeba walczyć długo i na wielu poziomach.

Istotny jest tryb życia. Objawy nasilają się pod wpływem czynników zewnętrznych. Nie sprzyja alkohol, gorące napoje, kofeina, ostre przyprawy, nadmierne opalanie, mróz, gwałtowne zmiany temperatur (sauna, klimatyzacja, gorące kąpiele). Oczywiście, trudno zrezygnować ze wszystkiego, ale trzeba się pilnować.

Słabe krążenie wzmaga objawy. Warto więcej się ruszać. Celowo parkuję samochód dalej, zrezygnowałam z windy. Doskonale sprawdza się także drenaż limfatyczny. Raz na jakiś czas funduję sobie serię masaży.

Suplementuję witaminę C lub rutynę, chelat żelaza, witaminy PP, D+K, probiotyki i laktoferynę. Taki zestaw utrzymuje moją skórę i odporność w dobrej kondycji.

O kosmetykach wspierających kurację zrobię oddzielny wpis, ale kluczowe jest serum z witaminą C, krem z witaminą K, kwas laktobionowy, wyciąg z kasztanowca, glinka zielona i hydrolat różany. Unikam masek rozgrzewających, gorącej wody, toników alkoholowych i ostrych peelingów. Zawsze pamiętam o ochronie przeciwsłonecznej.

Nie ma cudów. Przestałam się łudzić, że rozszerzone naczynka same się wchłoną. Żaden krem, żadne tabletki nie cofną już istniejących zmian. Działają profilaktycznie, ale nie likwidują istniejących zmian. Jedyne wyjście to zamknięcie popękanych naczynek w gabinecie. Tylko kuracja łącząca suplementację, kosmetyki i profesjonalne zabiegi ma sens.

Rozszerzone naczynka — zabiegi w gabinecie — laser naczyniowy

Zadziałałam dwutorowo. Zdecydowałam się na przeprowadzenie dwóch rodzajów zabiegów. Pierwszy to odparowywanie wody z pojedynczych naczynek przy użyciu lasera naczyniowego (lekarz przejeżdża laserem wzdłuż pajączka). Zabieg zrobiłam późną jesienią, bo kilka tygodni przed zabiegiem nie wolno się opalać.

Dwa tygodnie przed zabiegiem należy zrezygnować z kosmetyków i leków fotouczulających (kwasy, retinol). W dniu zabiegu nie można pić alkoholu i korzystać z sauny.

Mimo znieczulenia i chłodzenia procedura jest dość bolesna. Zamykanie naczynek laserem to mocny impuls i przeszywający dreszcz. Nie było przyjemnie, chociaż oddałam się w ręce zaufanego, doświadczonego lekarza medycyny estetycznej.

Po zabiegu okolice płatków nosa i dwa miejsca na policzkach były mocno zaczerwienione i zaognione. Powstał niezbyt estetyczny, sączący się strupek. Wszystko wróciło do normy po kilku dniach.

Efekty? Po pierwszej sesji nie byłam szczególnie zadowolona, dopiero powtórne zamykanie (po miesiącu) przyniosło oczekiwany rezultat. Drugi zabieg poradził sobie z dużymi naczynkami wokół nosa i dwoma na policzkach. To normalne, jeden zabieg z reguły nie załatwia sprawy.

Rozszerzone naczynka — zabiegi w gabinecie — Zabieg IPL na naczynka i… trądzik!

Dwa miesiące później zdecydowałam się na serię 3 zabiegów IPL. W poprzednich zabiegach chodziło o zlikwidowanie dużych pajączków, w tym przypadku celem była siateczka płytko umiejscowionych naczynek całej twarzy. Przeciwwskazania są podobne jak w przypadku laserem, poza tym nie wolno brać też leków obniżających krzepliwość krwi. Kurację wykluczają nietypowe znamiona.

IPL polega na naświetlaniu twarzy źródłem światła. Nie będę opisywać technicznych aspektów zabiegu, bo te znajdziecie na stronach klinik przeprowadzających leczenie. Mogę jedynie powiedzieć, że IPL działa i to doskonale!

Zabieg nie jest bolesny, twarz jest po nim trochę opuchnięta i mocno zaczerwieniona, ale następnego dnia wszystko wraca do normy. Jeden raz nie wystarczy, dlatego kolejne dwa zrobiłam w odstępach 4 tygodniowych. Liczba zabiegów IPL uzależniona jest od rodzaju i nasilenia zmian.

Efekty? Wyciszona, rozjaśniona, rozświetlona i wygładzona skóra. Rumień zdecydowanie bledszy. IPL zmniejszył też skłonność do wyprysków i niespodzianek. Stan zapalny w okolicach żuchwy w zasadzie zniknął na dobre. IPL niszczy szybko namnażające się bakterie odpowiedzialne za trądzik. Nie mogę powiedzieć, że skłonności całkowicie zniknęły, ale w końcu opanowałam uporczywie nawracające zmiany. Z tego, co usłyszałam, to zabieg doskonały także przy trądziku różowatym.

rozszerzone naczynka

Na pewno wrócę do IPL, zresztą już w tej chwili jestem umówiona na jeden zabieg przypominający. Zaleciła mi go Pani kosmetolog, której gabinet odwiedzam raz na parę tygodni. Ponownego lasera też nie wykluczam, bo niestety pękające naczynka przy nosie mają tendencje do nawracania.

Ile to wszystko kosztowało? Nie było tanio, ale to nie są najdroższe zabiegi na rynku. Warto porównać oferty różnych gabinetów, zastanowić się nad pakietem. Polujcie na oferty związane z czarnym piątkiem, bo kilka warszawskich klinik zapowiedziało spore obniżki.
Orientacyjne ceny poszczególnych zabiegów możecie sprawdzić w poradniku: Jak pozbyć się pajączków? Usuwanie naczynek – koszty.

Dołącz do dyskusji