OlejkiUlubione produkty

Olejek z pestek malin – geniusz za 21 zł

7338 wyświetlenia

Olejek z pestek malin. Genialny, naturalny i tani. Jedyna wada to stosunkowo krótki okres przydatności.

Olejek z pestek malin Ministerstwo Dobrego Mydła dostałam kilka miesięcy temu, kiedy jeszcze pracowałam jako wydawca pewnego popularnego (choć wizerunkowo podupadłego) serwisu kosmetycznego dla kobiet. Nie od razu się polubiliśmy, bo zwyczajnie miałam i mam tak wiele kosmetyków, że niektóre odkładam na wieczne przeczekanie. Wróciłam do niego przy okazji jakiegoś wyjazdu – po prostu potrzebowałam jednego, wygodnego i bezpiecznego kosmetyku wielofunkcyjnego. Sprawdził się doskonale!

Butelka jest klasyczna, bez innowacji – po prostu apteczne szkło z pipetką. Zamknięty w niej olejek pielęgnacyjny pozyskiwany z nasion maliny właściwej (Rubus idaeus L) jest dość ciemny (uwaga na poduszki), bardzo treściwy i nie liczcie na owocowy aromat. Zapach jest organiczny, specyficznie ziemisty, dla mnie niezbyt przyjemny, ale na szczęscie szybko się ulatnia.

Jak działa olejek z pestek malin?

Jako doskonały antyoksydant łagodzi, uelastycznia i odbudowuje uszkodzoną warstwę naskórka. Z uwagi na dużą koncentrację wit E i A wysoko ceniony jest również przez osoby zmagające się z problemami skórnymi. Nie zatyka porów a dzięki właściwościom antybakteryjnym i przeciwzapalnym zapobiega powstawaniu zaskórników i krostek jednocześnie dbając o odpowiednie nawilżenie skóry. Wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, wspomaga proces tworzenia elastyny i kolagenu. Stanowi delikatny, naturalny filtr przeciwsłoneczny.

I większość deklaracji się sprawdza. Chociaż oczywiście nie wyprasuje zmarszczek (choć polepszając kondycje skóry sprawi, że będą mniej widoczne) i należy go traktować jako alternatywy dla filtrów. Podobno ma działanie zbliżone do dwutlenku tytanu, ale wydaje mi się, że przy pełnej, letniej ekspozycji na słońce sprawdzi się tylko klasyczna ochrona przeciwsłoneczna. Ja w każdym razie nie zaryzykowałabym używania go zamiast SPF.

Jak stosować olejek z pestek malin?

Mimo gęstej, treściwej konsystencji, nałożony w rozsądnych ilościach czyli 3-4 kropelki na twarz, doskonałe się wchłania i to niemal do matu. Kilka kropel więcej nadmiarze daje już uczucie oblepienia, więc lepiej nie przesadzajcie. Dla mnie jest tak treściwy, że na noc stosuję go samodzielnie, oczywiście na nawilżoną esencją lub kwasem hialuronowym skórę. W dzień dodaję dosłownie małą kropelkę do jakiegoś serum, potem kładę krem z filtrem. Czekam kilka minut i nakładam podkład lub krem koloryzujący z filtrem.

Dlaczego stosuję go w kombinacji? Oleje nie nawilżają, ale wzmacniają barierę lipidową naskórka i pomagają zachować wilgoć w skórze, dlatego  najlepsze rezultaty daje ich stosowanie w połączeniu z kosmetykami stricte nawilżającymi (humektantami)

olejek z pestek malin
Olejek z pestek malin
Olej z pestek malin – efekty działania

Olejek z pestek malin świetnie się sprawdza także po mocnym, gabinetowym złuszczaniu kwasami  (nietypowe oczyszczanie twarzy u kosmetyczki). Nie szczypie i nie sprawia, że natychmiast chcę go zmyć.  Skóra szybciej odzyskuje komfort, a olejek ładnie niweluje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.

Mam skłonność do zapychania, zaskórników i drobnych wyprysków –  nie sprawił, że pory stały się czystsze, ale na dłużej utrzymał efekty  profesjonalnego oczyszczania. Nie zapchał i cudownie załagodził problemy w dolnej części żuchwy. Nigdy nie wystąpiły żadne reakcje alergiczne.

Ostatnio rozjaśniłam włosy i żeby trochę je odżywić przez kilka dni dodawałam kropelkę do odżywki. Efekt był dobry, bo końcówki odzyskały blask, ale całe włosy zdecydowanie szybciej się przetłuszczały. Teraz nakładam go raz na tydzień, kilkanaście minut przed użyciem szamponu. To oczywiście nie jest specyficzna właściwość  tego konkretnego olejku, ale na urlopie ( przy okazji, szukacie dobrej soli morskiej w sprayu?)przy ograniczonej ilości kosmetyków, patent na pewno się przyda.

Dodawany do balsamu nawilżającego ładnie wyrównał koloryt dekoltu, a w połączeniu z kremem do rąk zdecydowanie poprawił zimową kondycję skóry na dłoniach. Zmiękczył ją i znacznie załagodził zaczerwienienia.

Uwielbiam go i na pewno pojedzie ze mną na kolejny urlop. Na co dzień szaleję z kosmetykami, ale wyjeżdżając chcę mieć ze sobą pewniaka.

Olejek z pestek malin jest bezpieczny, naturalny, a efekty stosowania są naprawdę dobre, porównywalne z produktami znacznie droższymi. Zdecydowanie polepsza kondycję skóry, doskonale zatrzymuje wilgoć i nie uczula. Dla mnie super.

 

Dołącz do dyskusji