Zapachy

Zapachy na jesień 2017 – marzenia, pożegnanie i pewniaki

5 comments1806 wyświetlenia

Zapachy na jesień? Moje jedne, jedyne ulubione perfumy? Nie mam takich, ale opowiem Wam, czym będę pachnieć przez najbliższe tygodnie.

Perfumy zbieram od blisko 15 lat. Moja kolekcja jest spora (spora to naprawdę sporo, ale nie przyznam się do liczb). Niszowe perełki i dawno wycofane kompozycje stoją w specjalnej, ciemnej szufladzie. Używam ich rzadko i na specjalne okazje. Druga szuflada to zapachy stosunkowo łatwo dostępne, klasyki, przystępna cenowo nisza i mainstream.

Na półce w łazience stoją  zapachy, których używam na co dzień. Oprócz tego trafiają na nią te, które niedawno kupiłam i prezenty od marek kosmetycznych. Między drugą szufladą i półką w łazience trwa stała rotacja. Latem więcej wód kolońskich, zapachy na jesień to ambra, dym i herbata, zimą zdecydowanie ciężka artyleria, czyli kadzidła, paczuli i oud.

Nie jestem uzależniona od nowości, nie szaleję na punkcie sezonówek (w zasadzie ich unikam). Czytam specjalistyczne blogi o perfumach i śledzę grupę perfumiarską na Facebooku.

Bardzo, bardzo starannie wybieram zapachy do kolekcji. Testuję, sprawdzam jak się rozwijają na mojej skórze. Nie działają na mnie reklamy telewizyjne, bilbordy, z dużym dystansem podchodzę do zachwytów innych blogerek.

Nadchodzący sezon będzie spokojny. W tym roku moje zapachy na jesień to sprawdzone kompozycje sprzed lat. Oprócz jednej nowości (Aura Thierry Mugler), na razie nie zachwyciło mnie nic.

Nie pytajcie o najnowszą Chanel. Jest słaba, płaska i nie warta uwagi – mainstream się zachwyca, znający się na rzeczy blogerzy i specjaliści branży (Bois de Jasmin, Now smell this) są zniesmaczeni, że pod szyldem tak znamienitej marki pojawiła się tak mało szlachetna, nijaka kompozycja. Mam w kolekcji kilka zapachów Chanel, w tym legendarną 5, Allure, Egoiste i Coromandela, ale Gabrielle nie kupię. Oczywiście nie wątpię w jej powodzenie, to na bank będzie przebój tegorocznego sezonu prezentowego. Niezaprzeczalnie jest to świetny produkt marketingowy, ale nie dajcie sobie wmówić, że to perfumiarskie arcydzieło. Ładne kwiatki, banalny zwyklak. Flankier, który nigdy nie stanie się legendą.

Moje zapachy na jesień to dwa niszowce, lekka odmiana stuletniego klasyka, jeden z Muglerów, lekki oud w wydaniu francuskiej marki i hardcorowa propozycji sprzed 23 lat. Z nowości na pewno kupię Aurę i coś, o czym myślę od dawna czyli Midnight Oud mało u nas znanej marki Juliette Has a Gun.

L’Artisan Parfumeur, Tea for Two EDT, cena: 385 zł (50ml)

Dymna, wędzona herbata (czarna Lapsang Souchong z Chin zupełnie inne, niż ta którą pijemy na co dzień) z cynamonem, anyżem, imbirem i wanilią. Wiele osób wyczuwa też czekoladę, żywicę, ognisko, miód i tytoń z drogich cygar.

Genialnie wyważona kompozycja: jednocześnie słodka i pikantna, ciężka i przestrzenna. Bardzo charakterystyczna. Świetna do ciepłego swetra, ale równie dobrze sprawdza się w słońcu późnego lata. Zapach egzotyczny, elegancki i oryginalny. To moja druga butelka i na pewno nie ostatnia.

L’Artisan Parfumeur, L’Eau d’Ambre, cena: 277 zł (100 ml)

To nie jest najbardziej złożona i ambitna kompozycja tej marki, ale mam do niej słabość. To ambra w idealnie przystępnej formie. Egzotyczna, gładka, przytulna, nieco zakurzona, ale łatwa w odbiorze. Ambra zdecydowanie gra tu pierwsze skrzypce, ale wyczuwalne są też geranium, bób tonka, wanilia i paczuli. Zapach na każdą okazję. Zdarza mi się go łączyć z innymi, ostatnio nawet z tradycyjną, hiszpańską wodą kolońską.

Eau de Shalimar EDT, cena: około 300 zł (50ml)

Leciutka, cytrusowa wersja genialnego klasyka, niestety bardzo trudna do kupienia. W nutach bergamotka, limonka, pomarańcza, roża, jaśmin, bób tonka, ambra, kadzidło wanilia, irys i żywica. Nuty brzmią bardzo delikatnie, w nie ma wątpliwości czyje to dziecko. Czuć w nim nuty charakterystyczne dla pierwowzoru (wanilia i kadzidło), ma taką samą głębię jak klasyczny Shalimar, ale jest młodszy i niewinny. Miękki, puszysty, otulający. Lekki, ale nadal orientalny i bardzo kobiecy. Trwałość? Słabsza od wersji podstawowej, ale na mnie i tak trwa wiele godzin i jest wyczuwalny przez otoczenie.

Thierry Mugler, Womanity EDP, cena: wycofane, poszybuje w górę!

Pożegnalny sezon. Womanity zostało wycofane i mimo, że zrobiłam zapasy, wkrótce zasili armię wielkich nieobecnych.  To zapach zabójczo seksowny i jednocześnie błogi. Słony, dziwacznie metaliczny, kontrowersyjny. Wyczuwalny przez otoczenie i bardzo trwały. Kawior, figi, wodorosty, śmietanka, spacer po plaży. Świetny na letnie wieczory, ale w tym roku będę go nosić jesienią…

Yves Rocher, Secrets d`Essences, Rose Oud EDP, cena: 190 zł (50 ml)

Doskonała kompozycja popularnej, francuskiej marki. Orientalny oud, kumin, labdanum i róża damasceńska w delikatnym, przystępnym wydaniu stworzonym przez perfumiarkę Annick Menardo. Oud jest delikatny, nienachalny, pozbawiony drapieżności. Róża zasuszona i nieco szorstka, ale bardzo ładna. Niestety kuminu prawie nie wyczuwam, a szkoda bo bardzo go lubię. Trzyma się blisko ciała, przez co doskonale nadaje się na dzień.

Cacharel, Eden EDP, cena: około 115 zł (50ml)

Używałam ich ponad dwadzieścia lat temu, wtedy (obok Lou Lou) to był mój ukochany zapach. Potem, przez wiele lat nie mogłam go znieść, stał się dla mnie symbolem kiczu i przesady lat dziewięćdziesiątych. Kilka lat temu przełamałam niechęć i kupiłam małą butelkę. Kilka tygodni temu wyciągnęłam ją z sentymentalnej przegródki i… zakochałam się na nowo.

Projekcja jest potężna. To prawdziwy, mokry, zawiesisty kiler, który trwa i trwa. Czysta rozkosz prowadząca do omdlenia. Dziwaczna, wilgotna dżungla, ogród Edenu w którym jest wszystko: bergamotka, cytryny, mandarynka, ananasy, melon, wodne kwiaty, drewno sandałowe, wanilia, piżmo, paczula.

Zapachy na jesień

komentarzy 5

  1. blog świetny, wchodzę kilka razy w tyg. w nadziei że już coś nowego. Co polecasz stosować przed i po Retinolu z The Ordinary. Mam 40 lat, cera mieszana, zależy mi na działaniu anti age (mega działaniu anti age). W artykule o kosmetykach z The Ordinare zostały wymienione najbardziej uniwersalne, a które są najlepsze ?
    pozdr

    1. Hej, Alina, zrobię w takim razie taki wpis. Mega anti age to retinol, mocne przeciwutleniacze i koniecznie filtr. Złote trio. Plus oczywiście peptydy.

      1. ooo tak wpis taki będzie super już nie mogę się doczekać, Moje pytanie natomiast tyczyło się czy retinol z The Ordinary kładę bezpośrednio na oczyszczoną twarz i koniec, czy mogę to wszystko czymś podkręcić,

  2. To jeszcze ja dolacze do listy zyczen – zaskorniki, wypryski i inne zaczerwienione dziadostwo przy cerze delikatno-wrazliwej 35+.

Dołącz do dyskusji